Wspomnienie lata...
Na wakacyjnych wyjazdach lubimy odwiedzać sklepy "1001 drobiazgów" i szperać w działach gospodarczych supermarketów. Tym razem wypatrzyłyśmy klamerki do bielizny w koszyczku.
Na wakacyjnych wyjazdach lubimy odwiedzać sklepy "1001 drobiazgów" i szperać w działach gospodarczych supermarketów. Tym razem wypatrzyłyśmy klamerki do bielizny w koszyczku.
Na rozgrzewkę podnosiłyśmy klamerki za pomocą palców u stóp. Najlepiej szło Idusi.
Gdy paluszki dolne były już nieco rozgrzane, ćwiczyłyśmy troszkę te górne, ale bardziej szare komórki bawiąc się w kolory. Miałyśmy do dyspozycji klamerki w czterech barwach: różowym, żółtym, zielonym i niebieskim.Najpierw każdy z zamkniętymi oczami losował równą ilość klamerek. Następnie pierwsza osoba (najmłodsza) przyczepiła na obwodzie koszyczka pierwszą klamerkę w dowolnym kolorze, a kolejne dokładały po jednej w wybrane miejsce, ale tak, żeby nowa klamerka była innego koloru od dwóch sąsiadujących.
W drugiej rundzie zadanie było nieco trudniejsze, gdyż można było dołożyć swoją klamerkę tylko bezpośrednio po prawej lub lewej stronie ciągu.
W trzeciej rundzie było najtrudniej - swoją klamerkę można było dołożyć tylko obok ostatniej dodanej.
Jednak nawet w ostatniej rundzie wszyscy zawodnicy, nawet ten najmłodszy, dali radę.
Później trenowaliśmy celność wrzucając klamerki z odległości do plastikowego koszyczka.
Wniosek na koniec: jeśli kupujecie klamerki, to tylko z koszyczkiem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz